Little part of me.

Little part of me.

Saturday, 7 March 2015

warto - pomagać.

Byłyśmy na zakupach. Pomarańcze, świeże pieczywo, suszone morele. Akurat byłam chora, dobre odżywanie więc wskazane. Stałyśmy przy kasie, pakowałam produkty z powrotem do koszyka. Nagle słyszę głos mamy. "Zostawiła Pani portfel". Podnoszę wzrok. Widzę starszą panią z tym ogromnym, metalowym wózkiem i nieproporcjonalnie małą ilością zakupów w nim. W jednej dłoni trzymała kulę ortopedyczną.
Odwróciła się i spojrzała na nas dziwnie. W tym spojrzeniu dostrzegłam lęk, trochę wstydu, może nieufność. A wtedy owa Pani położyła dłoń na sercu i złapała się za róg najbliższej kasy.
Wzięłam portfel (swoją drogą, wyglądał na wysłużony) i podałam tamtej kobiecie. Minęło kilka sekund nim przestała patrzeć mi w oczy i wyciągnęła po niego drżącą dłoń.
"Dziękuję Pani bardzo. Aż mi się słabo zrobiło."
Uśmiechnęłyśmy się. To przecież nic takiego.
"Naprawdę dziękuję. Niech Pani szczęście sprzyja."
Wciąż się uśmiechałyśmy.
"Moja cała renta."
Wtedy mój uśmiech przybladł, zerknęłam w bok, by uniknąć wzroku staruszki. Dlaczego? Nie wiem.

O powyższej sytuacji nie mogę wciąż zapomnieć. Wracając ze sklepu,zastanawiałam się, kim mogła być ta Pani. Czy ma dzieci? Czy pomogłyby jej przetrwać do kolejnego miesiąca, gdyby zgubiła portfel, który, nie oszukujmy się, był metaforą jej życia? A jeśli nie oni, czy ktokolwiek by jej pomógł...?
Miała to szczęście, że zostawiła portmonetkę w sklepie, gdzie ekspedientki najczęściej wołają takie roztargnione jednostki. Mogła przecież zostawić ją na ławce w parku, sprawdzając czy po wyjściu z warzywniaka kasjerka dobrze wydała resztę. Tam prawdopodobieństwo, że spotka kogoś takiego, jak moja mama, wynosi zapewne zero.
A równie dobrze mogła to być moja babcia. Czasem z niepokojem myślę o tym, że sama jedzie do lekarza, niosąc ze sobą wszystkie dokumenty. I pieniądze na lekarstwa. A gdyby spotkało ją coś podobnego? A gdyby nikt nie zauważył? A gdyby ktoś nie czuł się w obowiązku oddać starszej Pani tego, co do niej należy? Babcia byłaby załamana. Ale ona ma nas. Nic by się nie stało, nowe dokumenty można wyrobić. Ale jeśli nas by nie było...












Właściwie nie wiem dlaczego powyższy tekst powstał. To już nie pierwszy taki życiowo-refleksyjny. Może będzie ich tutaj więcej. Może oprócz mody (przez niektórych uważanej za symbol próżności, dla mnie okazji do wykazania się w dziedzinie, która absorbuje mnie w każdym calu), częściej będę wkraczać w rejony lifestylowe. Z czystej potrzeby pisania.

Ki.

1 comment:

  1. Bardzo dobrze postąpiłaś! Niestety dużo jest takich osób, które skorzystały by z sytuacji i zabrały portfel. Za dużo...

    ReplyDelete