Little part of me.

Little part of me.

Saturday, 22 February 2014

really big city.

Kolejny dzień mija z zawrotną prędkością. Dzisiaj dużo chodzenia. Zwiedzania. Gór. 
Miałam okazję wspiąć się na jeden z wyższych punktów w Oslo, a z niego pooglądać panoramę miasta. I uwierzcie, jest na co patrzeć. Nawet nie zdołałam zrobić dokładnego zdjęcia, bo ciężko było ogarnąć ogrom tego miasta. Myślę, że za kilka lat, gdy nabierze uroku dzięki zniknięciu dźwigów i placów budowy, będzie jeszcze piękniej. Ale to wciąż świetne miejsce na wypoczynek z bliskimi. 

Jedyne co może tu przerażać Polaków to...ceny. Generalnie większość produktów jest droższa. W zależności od tego czym jesteśmy zainteresowani, koszty się wahają. Od kilku do kilkudziesięciu złotych. Ale życie tutaj wygląda zupełnie inaczej, ludzka mentalność i priorytety są odmienne niż nasze. Wygląda na to, że większą wagę zwraca się na własny wygląd i zdrowie niż np. wystrój wnętrz. Prawie w każdym oknie ciężko szukać firanek, zasłon. Czasem widzi się dziwny (co najmniej) kawałek materiału, ale zasłania on naprawdę niewiele. Ten prosty przykład ilustruje, że ludzie, mieszkający w stosunkowo niezbyt wielkiej odległości mogą posiadać całkiem różny tok myślenia ;)









You know... this is opera!


On the roof.







Ki.

1 comment:

  1. Ładna ta opera. I pani na powyższym zdjęciu także <3

    ReplyDelete