Little part of me.

Little part of me.

Friday, 21 February 2014

'feel like a tourist in the big city...'

Dzisiejszy dzień mija głównie pod hasłem naprawdę długiego spaceru długimi (szczególnie pod koniec!) ulicami miasta. Oglądając budynki, ich genialnie zestawienie stylów architektonicznych, obserwując ludzi, ich zachowanie i ubiór, mogłam do woli porównywać, dopasowywać historie, czasem nawet się do kogoś uśmiechnąć. Jako, że Oslo to stolica, duża miejscowość, wszystko jest tu takie różne. Intrygujące. Ciekawe pod każdym względem. I chce się patrzeć, wdychać to powietrze, chłonąć nowość całą sobą. 

A co do stylu tutejszych ludzi - nie da się go zdefiniować. Norwegia to kraj wielonarodowościowy, można spotkać na ulicy raczej więcej czarnoskórych i muzułmanów niż rdzennych Norwegów. Dlatego tyle ilu obcokrajowców, tyle stylów. W ciągu dwóch dni widziałam już kobiety w czadorach i fashonistki z torbami Louis Vuitton. Ze względu na pogodę, bardzo dużo kobiet i mężczyzn nosi teraz różne fasony kultowych Timberlandów albo śniegowce genialnej w moim mniemaniu, firmy Sorel. Wśród okryć wierzchnich prym wiodą różnokolorowe parki, rzadziej eleganckie płaszcze noszone do Air Maxów albo New Balance. Może to i lepiej. Nie mogę już znieść widoku tych butów, których popularność przekroczyła jakiekolwiek granice smaku. Kopiowanie tego, co nosi większa część populacji nie świadczy w żadnym stopniu o wyczuciu stylu. Tak sądzę.















Why can't I be there?!




Ki.

No comments:

Post a Comment