Zmiana aury za oknem dość brutalnie przypomniała nam o nadchodzącej porze roku. Pomogła też zapomnieć o minionym lecie i wakacjach. Ale, gdy tylko zechcemy, możemy wrócić do nich we wspomnieniach. I fotografiach, które utrwaliły te ulotne i błogie momenty na zawsze.
Mogę pisać o tym, jakie wrażenia wywarły na mnie te okazałe dzieła sztuki i do czego zainspirowały widoki nieokiełznanej natury, ale byłoby tego tak dużo, że poddalibyście się w połowie lektury. A ja w połowie streszczania tych przeżyć. Pozwolę więc obrazom mówić samym za siebie.
Ki.
No comments:
Post a Comment