Pakownie na wyjazd do Norwegii to wyzwanie, które spokojnie określić można skomplikowanym. Biorąc pod uwagę tutejszy klimat (w jednej chwili słońce przypieka w twarz, by za chwilę zimny wiatr zmusił do szczelnego zapięcia kurtki), trudno wybrać coś, co sprawdzi się o każdej porze. Mając pewien problem wynikający z braku doświadczenia (bo przecież podczas ostatniej wizyty tutaj było wyłącznie zimno), zabrałam ze sobą takie ubrania, które niezależnie od zestawienia, zawsze będą do siebie pasować. Takim sposobem paleta ich barw zamknęła się w bardzo klasyczny sposób - biel, granaty i czerń gdzieś na drugim planie.
Na nowo zakochałam się w stylu Norwegów. Zimą był raczej niespecjalnie wyszukany, różnorodność ograniczała się do kolorowych kurtek o raczej sportowym kroju. Za to teraz, przy słonecznej końcówce lata, jestem pod wrażeniem. To, co noszą mieszkańcy Oslo jest kwintesencją luzu, niewymuszonej nonszalancji i dystansu do mody. Tutaj, tak jak ja, panie wkładają sneakersy do marynarek, swetry z grubym splotem, kochają nakrycia głowy. Uwielbiam tą mieszankę, odmienność każdej osoby od spotkanej wcześniej, wolność. I brak złośliwych, szyderczych uśmiechów. Tutaj po prostu nic, nikogo nie dziwi.
sweter/sweater - Stradivarius
t-shirt- Reserved
spodnie/trousers - Stradivarius
buty/shoes - Centro.
torba - od aparatu , którą ktoś nosić musiał, od kilku miesięcy nieodłączny element prawie każdej stylizacji ;)
Ki.
No comments:
Post a Comment