Little part of me.

Little part of me.

Sunday, 16 February 2014

from Poland to Norway.

Zaczęły się ferie! Wreszcie, po długich miesiącach ciężkiej pracy, nadszedł czas na odpoczynek, robienie tego, na co ma się ochotę. Jednak nie zamierzam marnować ani chwili. Przez najbliższe dwa tygodnie skupię się na rozwijaniu moich pasji, tak sobie obiecałam. Poświęcę więcej czasu blogom. Ale nie oznacza to, że nie zamierzam się relaksować. Chcę łączyć przyjemne z pożytecznym. A kilka dni i tak będzie na pewno całkowicie przeznaczone na wywoływanie uśmiechu i zabawę... :)

Większość ferii jakie już przeżyłam, spędzana była w domu, w rodzinnej miejscowości. Z bardzo różnych przyczyn. Często po prostu dlatego, że pierwszego dnia łapał mnie wirus i nie puszczał do końca wolnego. Najgorzej.
Ale w tym roku postanowiłam zmienić zwyczaje, dlatego już za kilka dni wyruszam na kilkudniowy urlop. Gdzie? Tak jak w tytule, do Norwegii właśnie. Co na ten temat? KAŻDE marzenie może się spełnić. Naprawdę.





A w celu nawiązania do tematyki bloga - pora na część praktyczną.
Wyjazd zaplanowany jest od miesiąca, więc zdążyłam przygotować już prawie wszystkie potrzebne rzeczy. Ciepłe, nieprzemakalne buty są, mimo że obecna aura w Oslo nie przypomina typowej skandynawskiej zimy. Deszcz pada częściej niż śnieg, a mrozy wcale nie są zatrważające. Ale wszyscy wiemy jak jest z pogodą! I szczerze mówiąc, mam nadzieję, że kiedy tam dotrę będę miała okazję nacieszyć się śniegiem, którego w tym roku w Polsce taki deficyt! Oprócz tego oczywiście kilka grubych swetrów, czapka (nie lubię, bardzo), komin i obowiązkowo rękawiczki. I skarpetki, które uratują moje wiecznie zimne stopy przed dodatkowym chłodem. Oby!
Oczywiście bardzo ważne są kosmetyki. Skoro Norwegia to tylko Neutrogena :) Ale na poważnie - to firma, którą zdecydowanie mogę polecić. Wystarczy tylko znaleźć małe odpowiedniki, albo przelać płyny do "samolotowych" pojemników.
Półtoragodzinny lot sprzyja nadrabianiu zaległości książkowych i prasowych. Być może między innymi zajęciami, znajdę czas na wypicie kawy w małej restauracji i odpłynięcie w jakiś nowy, fikcyjny świat. A może nowe otoczenie zainspiruje mnie do tego stopnia, że napiszę tekst swojego życia, wymyślę historię tak ciekawą jak zawsze chciałam? I hope so! Dlatego leci ze mną ukochane pióro i wszystko zawierający notatnik :)








Okulary - H&M
Buty - Confront/Sizeer
Czapka, komin - Camaieu
Skarpetki (right) - Sizeer
Piórnik - Stradivarius
Sweter - Zara
Torebka - Gallantry



Ki.

1 comment: