Mniej więcej w momencie, gdy stałam się stabilną emocjonalnie istotą ludzką, gdy dotarło do mnie, że wszelkiego rodzaju bunty przeciwko porządkowi świata są bezcelowe, zaczęłam zatrzymywać chwile i czerpać z nich jak najwięcej.
Dlatego też celebrowanie Świąt nabrało dla mnie nowego znaczenia. Od kilku lat obowiązek (a raczej przyjemność) estetycznej oprawy tych dni należy do mnie. A ja już od listopada główkuję nad motywem przewodnim. Była już biel, było rustykalnie. W tym roku, trochę wbrew moim nawykom, wybrałam złoto i połączyłam je ze standardową bielą.
W związku ze zbliżającymi się Świętami i faktem, że koniec roku sprzyja podsumowaniom, dodam jeszcze kilka słów. Przez wszystkie minione dwanaście miesięcy, towarzyszyły mi zmiany, razem z nimi stres, ale też mnóstwo szczęśliwych i pouczających chwil. Efekty tego były dla Was widoczne choćby poprzez częstotliwość pojawiania się wpisów. Nie chcę obiecywać, że sytuacja odwróci się diametralnie w styczniu, ale mam nadzieję, że wena i czas pozwolą mi pisać dla Was.
Tymczasem życzę Wam, abyście spędzili najbliższe dni wśród ludzi, których kochacie. Dbajcie o nich, rozmawiajcie długo i szczerze, bo tylko bliscy są w stanie zapewnić nam prawdziwe szczęście. Pozwólcie sobie odpocząć, na kilka dni spróbujcie zapomnieć o obowiązkach i problemach. A kiedy nabierzecie sił, wykorzystajcie je do spełniania swoich marzeń. Bo na nie nigdy nie jest za późno, nawet jeśli ktoś próbuje Wam to wmówić. A satysfakcja z własnych postępów jest kolejnym, co czyni nas silnymi.
No comments:
Post a Comment