Little part of me.

Little part of me.

Tuesday, 14 October 2014

work hard. be happy.

Coraz częściej odchodzę na blogu od kwestii czysto modowej. Staram się poruszać różne tematy tak, by nie zanudzić odbiorców mową wyłącznie o ubraniach, projektantach i pokazach. A czasem po prostu łączę modę z innymi tematami, bo te często przenikają się, nie raz nawet nieświadomie. I tak będzie także w przypadku tego wpisu.

Tegoroczna jesień, a raczej jej początek, okazała się dla mnie bardzo pracowita. I nadal zresztą taka jest. Większość czasu spędzam poza domem, wpadam do niego w ciągu dnia na kilka chwil, wracam wieczorami. I pewnie większość z nas tak spędza swój tydzień. Żyjemy w pośpiechu. Gonimy, każdy za czymś innym. A temu często towarzyszy narzekanie, że przez codzienny bieg nie mamy czasu na nic innego. Stajemy się smutni, opryskliwi, wiecznie niezadowoleni. A przecież nikt nas do niczego nie zmusza. Zawsze jest jakaś inna droga, nie musimy uczestniczyć w tej całej gonitwie. Ale jeśli jesteśmy jej częścią, równoznaczne jest, że tego chcemy, że to nam odpowiada. Cieszmy się, więc, że mamy możliwość spełniania się. Cieszmy się, że mamy siłę wstać rano. Cieszmy się, że uczymy się nowych rzeczy.


Poniżej kilka jesiennych kadrów. Uchwyconych właśnie między dniami wypełnionymi po brzegi różnymi zajęciami. Bo to one ograniczają moje możliwości stworzenia wpisu pełnowymiarowego od początku do końca. Ale mimo wszystko - uwielbiam być zapracowana. Cała satysfakcja, która z tego wynika i fakt, że nie ulegamy lenistwu, dodaje pewności siebie i energii, by działać dalej.







Ki.

No comments:

Post a Comment