Little part of me.

Little part of me.

Sunday, 10 August 2014

ubrani w Polskę.

Ile razy zdarzyło się słyszeć narzekania na zagraniczne sieciówki dostępne na naszym rynku? Za pewne za dużo niż powinno. Ale to norma, ja też czasem narzekam. Bo ich cechą jest często naśladowanie czołowych projektantów, powielanie tego, co już było. Nie mnie oceniać czy są to wady, czy zalety. Każdy ma indywidualny pogląd na tę kwestię. Niepodważalnym atutem sklepów, które znajdujemy w galeriach handlowych, są ceny, przystępne dla większości z nas.
Dziś jednak chciałam poruszyć inny, aczkolwiek korespondujący z powyższym, temat. Polskie marki. Osobiście zakochana jestem w nich od miesięcy, stale je obserwuję, odkrywam nowe. Ci, którzy mnie znają, wiedzą doskonale jak marzę o studiach i pracy za granicą, jak ekscytują mnie obce kultury. Ale kiedy przyglądam się kolekcjom tworzonym przez naszych rodaków, pękam z dumy, że tutaj, całkiem niedaleko, mamy tak zdolnych i kreatywnych ludzi. 

Na pierwszy ogień - Pola&Frank. Zakochałam się w ich naturalnej kolorystyce, zwiewnych krojach. Kolekcja tworzy swoisty dla marki, magiczny klimat, którym naprawdę trudno się nie zakochać! To, co zaprezentowali do tej pory, nie pozostawia mi złudzeń, że warto czekać na nowości.
Znacie Risk. made in Warsaw? Dla mnie, fanki minimalizmu, ich połączenie elegancji i dresowego materiału, to klasa w czystej odsłonie. Zachwyciła mnie idea i to jakie cuda powstają z szarego materiału. I to wcale nie projekty dla nieśmiałych. W ich ubraniach na pewno nie pozostaniecie niezauważeni! 
Trochę inne podejście do mody mają Tomaotomo czy Pajonk, których ubrania są idealne dla tych, którzy kochają nowoczesną klasykę. Tak, to pozornie paradoksalne sformułowanie przychodzi mi do głowy jako najtrafniejsze. Kolorystyka ich ubrań jest najczęściej stonowana przez co nadaje im eleganckiego wyglądu. Za to fasony - tak niekonwencjonalne, a jednocześnie zachwycające lekkością. Mimo, że piszę o nich w jednym wątku - ich projekty różnią się pod wieloma względami, każdy z nich ma zupełnie indywidualny sposób odzwierciedlania trendów. Dlatego brawa dla obu panów za kolekcje, które podbijają moje serce!
Oprócz wyżej wymienionych zakochana jestem w ubraniach jeszcze kilkunastu polskich marek.Gdybym chciała wymienić i opisać wszystkich, byłby to zapewne mój najdłuższy post. Ale nie sposób pominąć duetu Bohoboco, których sukienki, bo to głownie one mnie oczarowały, są dla mnie inspiracją przy wyborze tej jedynej na specjalną okazję. Ponadto Paprocki&Brzozowski, którzy przekonują mnie, że casualowe ubrania mogą być wyjątkowe, a nietolerowana przeze mnie bluza, pasować do sukienki. U nich t-shirt to coś więcej niż t-shirt, a nadruk to więcej niż nic nie wnoszące motto. 

I jak w tej sytuacji nie być dumnym obywatelem? ;)


link
link
link
link

link





Fotografie ubrań nie są moją własnością. Źródła zdjęć w opisach.

Ki.

5 comments:

  1. Ciekawy blog :) . Zdjecia z mojego blga sa robione bez obrobek :d a fotografa miałam tylko na ta sesje i to była osoba z intenretu z ogłoszenia :) .

    http://crossstitchandbracelets.blogspot.com/

    ReplyDelete
  2. Nie znam się za bardzo na tym, ale ubrania są rzeczywiście cudowne :).
    ania-ania3.blogspot.com

    ReplyDelete
  3. I love the sweater with the drops!
    I wish you a wonderful week ahead!

    xoxo
    www.bellezzefelici.blogspot.com

    ReplyDelete
  4. Fajny blog, trafiłam tu całkiem przypadkowo i już wiem że będę na niego wracać :)

    Zapraszam do mnie: ronnielands.blogspot.com

    ReplyDelete
  5. Dla mnie najlepszy jest Nosweet, Grain de chic i Four'eMki !

    ReplyDelete