Zdecydowanie tak! A może nawet przez T.
Znam ludzi, którzy to jak wyglądają traktują jako coś mało istotnego, czasem nawet nieważnego. Ale moda to przecież nie tylko ubrania. To bardzo szerokie pojęcie. A ja najbardziej nie lubię definicji, która mówi, że to naśladowanie kogoś, czyjegoś stylu. To nazywa się ślepotą. Ślepotą, która nie pozwala odkryć nam własnego Ja. Czym w takim razie moda jest dla mnie? Jeśli patrzeć na nią przez pryzmat gazet, czy pokazów, jest to sugestia dla odbiorcy, inspiracja to tworzenia czegoś własnego. Bo przecież to co zobaczymy w danym sezonie wcale nie musi sygnalizować nam, że tak powinniśmy wyglądać. Dla tych spostrzegawczych i wnikliwych, print lub kolor na sukience może być inspiracją dla namalowania obrazu. Napisania wiersza. Albo nagrania piosenki. Moda, jak wszystko w otaczającym nas świecie, jest w stanie wzbudzić niesamowitą wenę.
A jeśli traktować modę tylko jako ubrania i dodatki? Jest równie interesująca. Okazuje się, że to, co mamy na sobie, może znaczyć więcej niż zwykłe ukrywanie nagości. Może być, tak jak w tytule, sztuką. I tym właśnie jest dla mnie. Przez strój wyrażamy siebie, własne poglądy, często nastrój. Ale teraz coraz częściej łamiemy stereotypy. I dobrze. Ktoś ubrany w szarości wcale nie musi być nudny. A dziewczyna w różowej bluzce nie jest niewykształconą lalą. Na pierwszy rzut oka nie wiemy, dlaczego stojąc rano przed szafą, zdecydowały się właśnie na te rzeczy. Może zainspirowały się obejrzanymi w Internecie zdjęciami? A może po prostu chciały ubrać coś innego niż zwykle. Nigdy nie wolno nam oceniać ludzi po przysłowiowej okładce.
Tym nieco przydługim wstępem chciałam nawiązać do Fashion Show Spring/Summer z Dolce&Gabbana w roli głównej. Myślę, nawet ktoś niezorientowany w świecie mody, gdyby zobaczył ten pokaz, przyznałby, że jest ona stuprocentową sztuką.
Zachwyciła mnie dosłownie cała kolekcja. Oglądając ją miałam wrażenie, że przeniosłam się do starożytnego Rzymu. Tylko w trochę bogatszym wydaniu. Złote kolory, kwieciste wzory, mimo, że nie należą do moich ulubionych trendów, w całości sprawiły, że siedziałam z szeroko otwartymi oczami. Po to, by nie przegapić żadnego szczegółu, a jednocześnie z wielkiego zainteresowania.
Swoje zrobiła też cała sceneria. Przygaszone światła, połyskujące drzewa w centralnej części wybiegu i idealnie dobrana muzyka sprawiły, że nie byłam w stanie myśleć o niczym innym.
I wtedy pożałowałam, że nigdy nie będę wysoko cenioną modelką. Bo tak bardzo chciałabym móc założyć jedno z tych małych-wielkich dzieł sztuki i pochodzić w nich chociaż kilka minut.
Ale może kiedyś uda mi się wejść w posiadanie czegoś równie pięknego. I to nie tylko na parę chwil :) Trzeba wierzyć i działać!
A jako, że na moim blogu nie chcę zamieszczać zdjęć, które nie są mojego autorstwa - zapraszam do obejrzenia reszty ubrań na DOLCE&GABBANA
Życzę miłego weekendu :)
Ki.
No comments:
Post a Comment