Little part of me.

Little part of me.

Thursday, 20 February 2014

first sight of Oslo.

Wykończona po dniu pełnym wrażeń, z niewielkim grymasem na twarzy wywołanym przeziębieniem, ale mimo to szczęśliwa, że spełniają się moje marzenia, tworzę tego posta, który ma być świadectwem mojego zafascynowania. Tym wszystkim co się dzieje, co mnie otacza!
To aby odwiedzić Norwegię było moim cichym pragnieniem od czasów, gdy byłam jeszcze małą dwunastoletnią dziewczynką. Aż do teraz. Do dzisiaj. Bo dziś, po tylu latach, wreszcie się udało.
A szczytem moich marzeń było zobaczenie tego kraju zimą, gdy śnieg ozdabia wzgórza i budynki. W południe, gdy samolot wylądował, na pobliskich polach i fiordach dało się dostrzec naprawdę niewiele białego puchu. Nie musiałam długo czekać, bo już kilka godzin później, gdy zdążyłam odpocząć po podróży, miasto zaczęło wręcz tonąć w magicznej poświacie.
Pozostawiam Wam zdjęcia z wieczornego spaceru, trochę niewyraźne przez nieustające opady i robienie ich w (prawie) biegu, ale w stu procentach przesiąknięte moją radością i ekscytacją!

 
Clouds, clouds everywhere!



Amazing view!


The view from my window is rather... intriguing!


Dear fashion, I see you everywhere!

How about living there?!
Or there? <3


Little, sweet wolf... :)


Ducks in the capitol? Why not!

Just beautiful.

Hello :)


Ki.

1 comment: